Dobiega zdyszany do stacji i ochonwszy na widok tumu podrnych zawrci. Min budynek, skrci w prawo i powlk si wolno po nie zabudowanej ulicy. Szed tak na przeaj przez zaorane pola, grzz po kostki w bocie i cigle si dziwi. Na dwanacie? A ich przecie byo dwoje. Taka wida u nich teatralna moda. Dla goci chyba. A moe sobie tyle dzieci zaplanowali? 